Wyprawa na dorsza i nie tylko- Senja – maj 2026 r. -relacja

Stado_grindwali

Zapraszam do lektury zwięzłego wpisu dotyczącego majowej wyprawy na Senję.

Podróż

Wyprawę zaczęliśmy od zbiórki w Gdańsku, nieopodal lotniska. Odstawiliśmy auta na parking. Na lotnisku odprawiliśmy bagaże, przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa i godzinę później wsiedliśmy do samolotu, który leciał bezpośrednio do Tromso.

W Tromso odebraliśmy bagaże i po wyrywkowej kontroli celnej udaliśmy się na parking, gdzie czekał na nas bus z przyczepą. Po około 4 godzinach drogi, wliczając w to przystanek na zakupy, dojechaliśmy na miejsce.

Następnego dnia rano odebraliśmy łodzie, podpisaliśmy dokumenty, ale na wypłynięcie umówiliśmy się po południu.

Zdjęcie_grupy_wędkarzy_podaczas_wyprawy_na_wyspe-Senja

Sześć dni na wodzie!

Podczas naszego pobytu warunki wietrzne i stan morza pozwalały wędkować codziennie. Niemal każdego dnia towarzyszył nam deszcz, czasem drobny, czasem bardziej uporczywy, ale najważniejsze było to, że mogliśmy wypływać codziennie. W Norwegii nie jest to oczywiste. Na wodzie spędziliśmy naprawdę dużo czasu, tym bardziej, że na północy o tej porze roku są już białe noce.

Zdarzało się, że jednego dnia byliśmy na wodzie dwa razy – na obu przypływach. Dzięki temu mogliśmy dostosować się do aktywności ryb.

Ryb było sporo i nie trzeba było szukać ich daleko. Dominowały dorsze. Najwięcej w przedziale 65-75 cm, ale sporo ryb było też w przedziale od 90 do 117 cm. Złowiliśmy też 3 halibuty, a największy z nich ważył 40 kg (143 cm). Kilka ryb nie udało się wyholować.

Nie tylko ryby

Choć celem wyprawy były ryby, natura przygotowała dla nas też inne atrakcje.

Pewnego dnia natknęliśmy się na duże stado grindwali. Okazało się, że zgromadziły się wokół miejsca polowania humbaków. Trudno opisać emocje towarzyszące widokowi wynurzającego się z głębin olbrzyma. Obserwowanie aktywnie żerujących humbaków z pokładu niewielkiej łodzi wędkarskiej to doświadczenie, którego nie da się porównać z niczym innym. Przez dłuższą chwilę wędki zeszły na dalszy plan, a wszyscy chłonęli ten spektakl. Podczas oczekiwania na lot powrotny zwiedziliśmy Tromsø, stolicę Północy. Odwiedziliśmy słynny bar lodowy, gdzie nawet szklanki wykonane są z lodu. Był spacer po porcie, z którego codziennie wypływają duże promy Hurtigruten oraz wizyta w Muzeum Polarnym, przypominającym historię arktycznych wypraw, traperów i odkrywców północy, jak Amundsen.

Najważniejsi są ludzie

Dziękuję wszystkim uczestnikom za świetną atmosferę, wspólnie spędzony czas i kolejną porcję niezapomnianych wspomnień. To był naprawdę fajny wyjazd 😊

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry